To jeden z tych reportaży, które na długo pozostaną w moich wspomnieniach. Nie tylko dlatego, że odbył się daleko od domu, ale przede wszystkim ze względu na niezwykłą atmosferę, jakiej jeszcze nigdy nie doświadczyłem na żadnej uroczystości. Był to nie tyle ślub, co spotkanie najbliższych sobie osób – rodziny, przyjaciół, którzy wspólnie świętowali ten wyjątkowy dzień. Uroczystość miała charakter kameralny, pełen ciepła, naturalności i bliskości, bez zbędnego pośpiechu, stresu czy też typowych elementów, które często towarzyszą polskim weselom.
Para młoda od początku podkreślała, że zależy im na klasycznym reportażu – zdjęciach pełnych emocji, z rodziną i przyjaciółmi, ale także na kilku wspólnych portretach, które będą doskonałą pamiątką z tego dnia. Praca rozpoczęła się od przygotowań w malowniczo położonym Maritim Hotel Fulda, który stał się scenerią do pierwszych kadrów. Para miała do dyspozycji przestronny apartament, a ja zaplanowałem, by przygotowania Kiliana odbyły się w jednym pokoju, a Seliny w drugim. Wszystko zostało zorganizowane tak, aby przyszli małżonkowie zobaczyli się po raz pierwszy dopiero w ogrodzie hotelowym. I to właśnie ten moment – „first look” – był pełen emocji i wzruszeń. To była chwila, której nie da się opisać słowami – radość, łzy szczęścia, delikatne spojrzenia. Po tej wzruszającej chwili zrobiliśmy krótką, ale pełną czułości sesję plenerową. Choć nie była to idealna godzina, ta szczególna chwila pozwoliła nam uchwycić kilka naprawdę pięknych ujęć, korzystając z naturalnego światła, które stworzyło magiczną atmosferę.
Ceremonia zaślubin miała miejsce w kościele St. Bartholomausa (św. Bartłomieja) w Hilders. To miejsce, pełne spokoju i sacrum, było idealnym tłem do sakramentalnego „tak”. Po ceremonii goście przeszli do lokalnej „świetlicy”, w której odbyła się dalsza część uroczystości. Było to spotkanie pełne serdecznych rozmów, toastów, zdjęć i wzruszających przemówień. Atmosfera była swobodna i pełna ciepła, a każda chwila była celebrowana z uśmiechem. Wszystko miało bardzo osobisty charakter, co było dla mnie jako fotografa naprawdę wyjątkowe.
Zwieńczeniem wieczoru był pierwszy taniec Seliny i Kiliana. To była przepiękna, wzruszająca chwila, pełna miłości i bliskości, a także doskonała okazja do uchwycenia emocji na zdjęciach. Po tym krótkim wprowadzeniu, pełnym emocji i wzruszeń, nadszedł czas na dalszą część reportażu.
















































































































































































































