Z Mariolą i Hubertem spotkaliśmy się w miejscu absolutnie wyjątkowym – u podnóża Trzech Koron w Pieninach. Góry, zieleń, przestrzeń i cisza, która pozwala skupić się na tym, co najważniejsze – na bliskości i emocjach między dwojgiem ludzi.
Ta sesja była dokładnie taka, jaka miała być – naturalna, nieformalna, swobodna. Bez sztywnych póz, za to z mnóstwem czułości, śmiechu i wspólnych momentów, które są tylko ich. Mariola i Hubert przyszli ubrani na luzie, bez zbędnego stylizowania – bo liczyło się tylko to, żeby być razem, w miejscu, które koi i inspiruje.
Uwielbiam takie sesje – gdzie nikt się nie spieszy, a każdy kadr wynika z prawdziwych emocji. Pieniny dały nam cudowne światło, lekki wiatr i scenerię, która nie potrzebuje żadnych dodatków.
To była piękna zapowiedź ich ślubu i opowieść o miłości opowiedziana górami. Takie sesje lubię najbardziej.